sutasz 2011-12-30

Jak dojde do takiej perfekcji jak ta pani np. http://www.doricsengeri.com/
albo ta http://lianna.blox.pl/html
mówcie mi KRÓLOWO SUTASZU :P

Jestem tym oczarowana zupełnie...i sama chce czarowac :) I będe :>
Wlasnie czekam na przesylke z materiałami....juz sie nie moge doczekac (chociaz przyjdą pewnie po 8 stycznia).
Póki co wzdycham sobie przy oglądaniu prac innych :)

Jaram sie !!


Płyniemy.... 2011-12-02

Płyniemy rzekami tych samych myśli

Ty i ja

czas obok nas
i to co z nim robimy

wszystko płynie

by w dniu ostatecznym
trafić do morza nie do końca


Bo przecież paruje, skrapla się
i odradza życie
a my nad strumieniem nachyleni

nieustannie koimy pragnienie


to kocham i tego pragnę 2011-11-30

Zapomnij się i tańcz...słuchając tych słów przypomniał mi się trailer z filmu, który chcę obejrzec.
Może już ktoś widział?







Jaram się :):):)


Zapomnij się... 2011-11-30

Poznałam niedawno pewnego Włocha, który mnie - jak twierdził - pragnął...

Tak sobie pragnął przez internet, przez sieci kabelków i ogólnie przez członka raczej...bo jego nie obwiniam, nie.
On, sam w sobie to człowiek ciekawy. Potrafił ze mną rozmawiac o Szymborskiej na przykład i jej wierszu "Cebula"









Cebula


Co innego cebula.
Ona nie ma wnętrzności.
Jest sobą na wskroś cebulą,
do stopnia cebuliczności.
Cebulasta na zewnątrz,
cebulowa do rdzenia,
mogłaby wejrzeć w siebie
cebula bez przerażenia.

W nas obczyzna i dzikość
ledwie skórą przykryta,
inferno w nas interny,
anatomia gwałtowna,
a w cebuli cebula,
nie pokrętne jelita.
Ona wielekroć naga,
do głębi itympodobna.

Byt niesprzeczny cebula,
udany cebula twór.
W jednej po prostu druga,
w większej mniejsza zawarta,
a w następnej kolejna,
czyli trzecia i czwarta.
Dośrodkowa fuga.
Echo złożone w chór.

Cebula, to ja rozumiem:
najnadobniejszy brzuch świata.
Sam sie aureolami
na własną chwałę oplata.
W nas - tłuszcze, nerwy, żyły,
śluzy i sekretności.
I jest nam odmówiony
idiotyzm doskonałości.




I tak sobie myślałąm o tym wierszu i o nim...że taki przemyślany ten wiersz i , że on go rozumie i jeszcze podkreśla, że wers ostatni jest genialny...i ja potwierdzam, bo też mnie rusza...

...a potem ni stąd ni z owąd wraca do dwuznaczności.
Żeby było jasne - lubię dwuznaczności, a i owszem. I nie mam nic przeciwko żartowaniu sobie w ten sposób.
A tutaj człowiek się obraża, bo on tak SERIO. I ja sobie z niego kpię chyba...
I wyjaśnił sobie ( i mnie również ) , że moje żarty to nic innego jak tylko próba obronienia się.
Twierdził, że jestem delikatna i zarazem boję się zapomniec, iśc na całośc, oddac się chwili...

Myślałam o tym. Może miec trochę racji. Ale cholera - zapomniec się i masturbowac się przez internet kiedy po drugiej stronie
to samo robi jakiś Włoch? ...zresztą Włoch z przerwą między dwoma jedynkami...co mi zwykle nie przeszkadza,
ale kiedy mi wyjaśnił, że to po to, by móc kobiecą łechtaczkę połechtac lepiej...zrozumiałam (i moja łechtaczka również) że ten facet
dużo gadac potrafi...nic poza tym. A jego przerwa między zębami kojarzyła mi się od tej chwili z wiewiórką z bajki Chip&Dayle.
Nie wiem który był który, ale ja oficjalnie mianowałam go Cipem.

I tak oto skończyła się moja relacja z Włochem (Cipem)
Lubię język włoski. Lubię się zapominac. Śpiewac głośno w lesie, położyc się latem na środku ulicy, kiedy noc...Lubię
...ale niekoniecznie z Włochem-Cipem przez internet ;o

Tak mi się to w tym miejscu przypomniało, bo obudziłąm się z piosenką Anitki i zaczęłam sobie śpiewac "Spróbuj choc raz odsłonic twarz..."
I próbuję, bo chcę nie bac się sięgac po to, czego pragnę. Czego JA pragnę. Nie co inni starają mi się wmowic, że chcę, ale się boję...








skubana 2011-11-02

jedno piórko pierzyny nie czyni
dlatego

kurko kurko kokoszko
zebrałam desperacji troszkę
dałaś mi jedno pióreczko
z reszty cie oskubię




niektórzy tak pragną ciepła, miłosci...tak pragną sie wtulic w pierzynę emocjonalnego bezpieczenstwa,
ze oskubywują innych z uczuc, sępią, żebrają...


Tamtej nocy... 2011-11-01

...uśmiech miała dłuższy niż zwykle.
Od samego początku do samiuśkiego bezkońca.







What you resist 2011-10-31

persists


„What you resist – persists.”

Czemukolwiek się opierasz, cokolwiek od siebie odpychasz;
o czym myślisz, że tego nie chcesz – pozostaje.
Nie dlatego, by Ci na złość zrobić. Nie dlatego, że Bóg na górze zapragnął rozrywki Twoim kosztem, ale dlatego że, gdy tak wciąż narzekasz na swoją pracę, przybywające nie wiadomo skąd rachunki, problemy w małżeństwie itd. Itp. – przyciągasz to do siebie.

I tak, przykładowo – kiedy wstajesz rano „struty”, bo kładłeś się późno spać, a w głowie masz już perspektywę żmudnej pracy za biurkiem, w dodatku z czepiającym się wiecznie szefem czyhającym tylko na Twoje potknięcie, od początku masz dość tego dnia, choć tak naprawdę jeszcze na dobre go nie zacząłeś. I przyciągasz do siebie róg szafki, która trafia akurat w wielki paluch u stopy, pasta do zębów się kończy i ktoś znowu zapomniał kupic mleka, a Ty przecież bez kawy z rana będziesz do niczego przez resztę dnia...

Twoje myśli skupiają się na tym, czego tak naprawdę nie chcesz, ale wizualizując sobie te sceny w głowie, przyciągasz je do swojej rzeczywistości.
A potem masz żal do losu, że taki mało sprzyjający jest, że wszystko idzie nie po Twojej myśli. A tu niespodzianka - właśnie PO TWOJEJ.

Zauważ, co się dzieje, kiedy się dobrze czujesz.
Kiedy wstajesz i „Od rana masz dobry humor, do przechodniów na ulicy śmiejesz się...”








...wtedy przechodnie uśmiechają się do Ciebie. A nawet jeśli spotykasz po drodze jakiś ponuraków, bawi Cię to.
Masz ochotę ich uściskać i powiedzieć – stary, rozchmurz się.

Wszystko płynie. Wszystko jest energią.
  I to energią działającą jak bumerang...

Trafiłam ostatnio na taki tekst w jednym z utworów: „All you give is all you Get. So give it all.”

Od razu w głowie pojawiły mi się teksty kolejnych utworów: „What goes around, comes around.”
w wykonaniu L. Kravitza, Brodki i tatuaż takowy na plecach pewnej młodej pani.

Myślałam o tym tekście i jego znaczeniu. O tym ilu ludzi tak naprawdę poznało czym jest energia Wszechświata.
Czy nauczyli się ją szanować, Dzielic się nią, ale i przyjmować z wdzięcznością?

Po pierwsze primo – sami jesteśmy energią. Nasze ciało składa się z cząsteczek, które wibrują, zmieniają się, codziennie tworzą się nowe.
Tylko od nas zależy czy zmienią się na lepsze, czy na gorsze. Czy energia, którą damy z siebie będzie pozytywna, czy negatywna.
Czy nie będziemy tracić energii na marne, czy będziemy się nią dzielic wiedząc, że im więcej damy jej z siebie, tym więcej do nas przyjdzie.

Gdy tak sobie o tym myślałam, w przerwie między zajęciami z przedszkolakami, zaczęłam przeglądać jakaś bajeczkę „ O Lence, co się nie chciała dzielic.” Lenka dostała nowa lalkę, którą nie chciała podzielić się z przyjaciółkami w obawie, że któraś z nich zniszczy jej lalkę. W rezultacie przyjaciółki oddaliły się od niej, bo Lenka wolała bawić się sama.
Morał tej bajki był taki: (zapisałam go sobie, wiec zacytuję)

„ Zawsze pamiętaj jak piękne jest dzielenie się i że tym wszystkim, czym dzielisz się z innymi,
inni podzielą się także z Tobą.”

Chodzi o energię.
Kiedy będziesz emanować pozytywną energią, kiedy będziesz się uśmiechać, wkrótce zauważysz jak Twój świat zacznie się zmieniać.
To dlatego, że przyciągniesz do siebie to, co odpowie na Twoje wibracje.

Zauważ jak działa uśmiech. Już nawet małe dziecko – choć nie rozumie takich uczuć jak miłość, złość, nadzieja, przygnębienie – kiedy widzi, że mama się uśmiecha – ono uśmiecha się z nią, a raczej do niej.

Dawaj z siebie to, co dobre, a takie otrzymasz. Dziel się dobrem z innymi. Dziel się radością.
Pomnażaj swoje szczęście poprzez dzielenie się nim z innymi.

Jeśli będziesz w kółko skupiał się na rzeczach, których nie chcesz, jeśli będziesz o nich rozmawiał ze znajomymi,
narzekał na nie – sprawisz, że one pozostaną. Negatywne wibracje przyciągną więcej negatywnych wibracji.
Twój świat nie zmieni się na lepsze, jeśli Ty nie zaczniesz się zmieniać w środku, ponieważ Wszechświat odpowie na to, co Ty wysyłasz od siebie. Jeśli wysyłać będziesz wciąż tylko: Nie chce, nie lubię, nie potrafię, to mnie przerasta, nie stać mnie...itd. – ta sytuacja się pogłębi.

Zmień swoją sytuację już teraz.

Jeśli ciężko jest Tobie wyobrazić sobie siebie jako osobę dobrze zarabiającą, zdrową, piękną, mieszkającą w cudnym, przestrzennym domu, zacznij od wdzięczności za to, co już posiadasz. Nie narzekaj na pracę – nawet jeśli wydaje Ci się nie do zniesienia. Znajdź jej dobre strony.
Jeśli Twój partner Cię wkurza, pomyśl sobie, że go KOCHASZ. Bo tak przeciez jest. Kochasz go, tylko albo Ty albo on/ona akurat miało gorszy dzień. Bądź wdzieczny za to, że jest przy Tobie, że nie jestes sam, że możesz podzielic się z nią/nim swoim dniem, przytulic w nocy itd. Itp.

Bądź wdzięczny za to, że jesień. Nawet jesli słońca mało, i w ogóle jakoś tak ponuro...
Bo tak naprawdę wcale nie. Tylko patrzysz nie tak.

A popatrz jaka ciepła jesień, jaka piękna i uśmiechnięta.

Natrafiłam ostatnio na kolekcję płyt moich rodziców ( tych winylowych ) i Klenczon tam był między innymi.
( A trafiłam na nie, bo zaczęłam szukac, bo mój chłopak będzie gramofon kupywał, bo się muzyką interesuja - podobnie jak ja, i starymi, oryginalnymi rzeczami - tymi z duszą...)

Nie znałam wcześniej Klenczona, ale ten refren i słowa brzmiały znajomo"...że co dzień list będziesz słac do mnie..."
i jakoś tak błogo mi sie zrobiło,
jakbym rozumiała tamte czasy, bo mimo, że zupełnie inne niż te, każdy pragnie dokładnie tego samego...

"Znów będziesz od rana śnic..." :) O pięknych rzeczach więc śnij...

Spełnienia tych snów życzę Wam i sobie :)









dwa wilki 2011-10-31

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie? Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści.
   Drugiego przepełnia miłośc, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedziec chłopiec.
- Ten, którego karmię. - odrzekł dziadek.


http://demotywatory.pl/3528676/Pewien-indianski-chlopiec-zapytal-kiedys-dziadka


zeby mi sie chciało... 2011-10-27

...tak jak mi sie nie chce

Od paru dni dopada mnie tzw. jesienna melancholyja.
Czy to za sprawą braku słońca i krótszych dni w ogóle,
czy to za sprawą tego, że jesienią naburmuszona mina jakoś bardziej zrozumiała jest i akceptowalna.

No więc korzystam sobie z tej wyrozumiałości innych na to, że nie za bardzo chce mi się usmiechac. I nie usmiecham sie.
I wkurza mnie to. I jakoś tak przeszkadza...nie pasuje.

"Jestes tym, o czym myślisz" - mówią.

No więc ja jestem w 75% łaciną. Reszta to chmury szare, dzieciaki w przedszkolu "bezstresowo" wychowane,
i sprawy zaczęte, a nie dokonczone - bo mi jakoś tak w połowie odniechciało...

W każdym z nas istnieje niewykorzystany dotąd potencjał. Zapewne doskonale znacie to uczucie,
kiedy kładziecie się spac, a w głowie roi się wam od pomysłów.
Potem wstajecie rano i już wam się tak nie chce jak wtedy, gdy się one pojawiły.
Budząc się, zdajecie sobie sprawe z tego, że to "wcale nie takie proste", ze wymagałoby poswięcenia, czasu, starań...

Śmiejemy się z tych, którzy siedzą na dupie i tylko powtarzają w kółko, że system jest zły,
że oni za tyle a tyle pracowac nie będą, że im się należy, ze im się powinno dac, ale by oni mieli coś od siebie - to jużniekoniecznie...

A kim ja jestem, by tak oceniac innych?
Narzekając na swoją własną rzeczywistosc, czy robie cokolwiek, by to zmienic?
W gruncie rzeczy, narzekając - pogarszam tylko sytuację w jakiej się znajduję. - "Jesteś tym, o czym myślisz"

Jeśli wierzyc prawu przyciągania, moja aktualna rzeczywistosc jest wynikiem moich poprzednich mysli.
Moje aktualne mysli przyciągną do mnie kolejne rzeczy. Moja przyszłosc zalezy więc od moich mysli. Ode mnie.
Nie od ślepego losu, nie od szczescia albo pecha, ale od moich mysli - mojej wytrwałości, determinacji
- by myslec tylko o rzeczach pozytywnych, skupiac się na celu, na tym czego pragne, czego chce;
by nie myslec o rzeczach, których nie chcektórych sie boje, bo myslac o tym, czego nie chce, wlasnie to przyciągne...

Moja mama zwykła mowic, że jest czarownicą, bo często spełnia się to, czego się obawiała.
Patrząc komuś na ręce, gdy ten wyciera delikatną wazę, myśli tylko o tym, by on jej nie upuścił....i co? Oczywiście upuszcza ją,
a waza rozbija się na tysiące kawałeczków.
Innymi słowy - troszczy się za bardzo, wręcz NIEPOKOI...i przyciąga to, czego tak bardzo nie chce, czego się obawia.

Bywa też, że chcemy czegos tak bardzo, że stawiamy wszystko na jedną kartę. Poświęcamy temu wszystko, całego siebie, zatracamy się w tym. Pragniemy tego za wszelką cenę. Bo jeśli nam się to nie uda, to już nie widzimy dla siebie nadziei, Bo to nasza jedyna szansa na polepszenie sytuacji itd. itp.
A chodzi o to, by chciec, nie pragnąc jednocześnie. Nie zatracając się.
BY dążyc - nie wciągając się. Jakby osiągnięcie celu było oczywistym biegiem rzeczy. BY działac - nie nalegając.

Ufając, że Wszechswiat nam sprzyja w dążeniu do celu. I jesli nawet ktos nam zamknie drzwi przed nosem, to znajdziemy inne rozwiązanie.
Ewentualnie ktos inny otworzy nam okno.



Ps. A tutaj filmik, który znalazłam dzisiaj rano...obrazujący człowieka, jakim jestem, kiedy tak mi się nic nie chce. ISTNA KOMEDIA !!!






Nie pijmy za błędy 2011-10-23

Wypijmy za MUZYKĘ







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]